Pecunia non olet, czyli Firefox, Wikipedia etc
Sunday, December 4, 2011 17:42 | Odsłon: 401
Ostatnia (a właściwie coroczna) kwesta jaką przeprowadza Wikipedia wzbudziła bardzo żywą dyskusję nad modelem biznesowym wybranym przez J. Walesa. Opinie są podzielone, ale chyba wszyscy zdają sobie sprawę, że przy obecnym modelu finansowania Wiki będzie miała co roku nóż na gardle. Dziwi więc fakt, że Wales stając ponownie przed takim problemem nie próbował (a może próbował bez powodzenia) szukać sposobów finansowania, który pozwoliłby zabezpieczyć istnienie tej niezwykle ważnej dla Internetu inicjatywy. O ile reklamy budzą skrajne emocje i obawy o niezależność i wiarygodność treści prezentowanych na stronach o tyle istnieje przecież wiele innych sposobów na czerpanie niezbędnych funduszy dzięki popularności oferowanych usług.
Weźmy chociażby na celownik Mozilla Foundation, której przeglądarki użytkownikiem jestem od wielu lat, wraz z porozumieniem między nią, a Google. Jak donosi Business Insider to małe okienko wyszukiwania, które wszyscy znamy i bez którego wielu z nas nie wyobraża sobie przeglądarki, generuje dla Firefoxa całkiem pokaźne przychody. Przez ostatnie lata Google płaciła w okolicach $1 za każdą kopię przeglądarki wyposażonej w generujące ruch okienko, co przekładało się rocznie na blisko $ 100 mln z $125 przychodu na jaki Mozilla potrafiła przekuć miliony użytkowników.




